Jak skutecznie… nie awansować. Poradnik dla tych, którzy chcą zostać w miejscu
Marzy Ci się awans? Chcesz wspiąć się po firmowej drabinie, zostać seniorem, leadem, headem, VP albo nawet kimś z „C” w nazwie?
Świetnie.
To teraz pokażę Ci dokładnie, jak sprawić, żeby to nigdy nie nastąpiło.
Przejdziemy przez różne cudowne antypatterny – rolami – które zapewnią Ci komfortowe stanowisko w miejscu, w którym jesteś teraz. Może do emerytury, a może do najbliższego zwolnienia.
Ten tekst to trochę żart. Ale też ostrzeżenie. A czasem – lustro. Jeśli coś Cię ukłuje, to może dlatego, że widzisz tam siebie.
Programista: jak być nie do awansu
Chcesz zostać developerem, którego nikt nigdy nie rozważy do awansu? Proszę bardzo:
• Nie pisz testów – przecież „u mnie działa ”.
• Napisz 4 000 linii testów, bo ktoś wspomniał o pokryciu kodu.
• Nie naprawiaj błędów, których nie ma w Jirze – po co…
• Refaktoring? W sprintach nie ma miejsca na takie fanaberie… zrobi się później…
• Dostosuj tempo do najwolniejszego w zespole. Będzie równo.
Najlepszy sposób, by wrosnąć w fotel, to przestać myśleć. Przestać czuć odpowiedzialność. Po prostu rób swoje. Ale broń Boże nie interesuj się wynikiem.
A jak robią to najlepsi?
Myślą. Biorą odpowiedzialność. Patrzą szerzej niż kod. Wiedzą, po co piszą, dla kogo i jaki to ma sens. Testują! Znajdują błędy, zanim zrobi to klient. Rozumieją cel. Działają z myślą o efekcie, nie o wykresach.
Product Owner: czyli nie „przekaźnik zadań”
Jeśli jako PO po prostu przekazujesz żądania z marketingu lub sprzedaży do zespołu, to przykro mi – nie jesteś właścicielem produktu. Jesteś przekaźnikiem backlogu.
• „Bo stakeholder powiedział, że trzeba.”
• „Zróbmy to jeszcze raz, ale z zaokrąglonymi rogami.”
• „Nie wiem, czemu to robimy, ale taka była sugestia.”
Dobry Product Owner to nie osoba od „tak”, tylko od „dlaczego”. I czasem – od „nie”.
A jak robią to najlepsi?
Rozumieją produkt, użytkownika, rynek i cel biznesowy. Priorytetyzują wartość, nie politykę. Wiedzą, że właściciel to nie ten, kto zbiera życzenia, tylko ten, kto kieruje rozwojem.
Project Manager: mistrz harmonogramu czy mistrz wymówek?
Chcesz być PM-em, którego nikt nie chce w zespole?
Czekaj, aż ktoś da Ci update. Licz, że problemy rozwiążą się same. Nie eskaluj. Mów „to zależy”. Traktuj opóźnienia jako naturalną część krajobrazu.
Najlepsi PM-i są nieustępliwi. Kiedy drzwi się zamykają, wchodzą przez okno. Kiedy połowa zespołu tonie w chaosie, oni reorganizują plan i… dowożą.
A jak robią to najlepsi?
Traktują termin jak osobistą sprawę honoru. Potrafią zarządzić zakresem, ryzykiem, chaosem i oczekiwaniami. Wiedzą, że ich wartość to nie statusy, tylko rezultaty.
Scrum Master: ceremonialny dzwonnik czy katalizator wzrostu?
Jeśli Twój tydzień to stand-up, retro, planowanie i narzekanie, że „nie jesteśmy wystarczająco agile” – to gratuluję. Właśnie się zabetonowałeś.
Dobry Scrum Master nie traktuje Manifestu Agile jak świętej księgi. Traktuje go jak zbiór inspiracji. I robi wszystko, żeby zespół rósł, uczył się i dowoził.
A jak robią to najlepsi?
Są katalizatorami. Wiedzą, że nie chodzi o ładny backlog, tylko o efekty. Mniej obrzędów, więcej realnego wpływu.
UI/UX Designer: esteta od ikonki czy partner produktu?
Nic tak nie zabija sprintu, jak trzydniowa dyskusja o kolorze tła w modalu.
Albo spór, która ikonka jest bardziej „miękka”.
Design jest ważny. Ale jeśli projektujesz design system, a użytkownik nie może kliknąć „kup”, to mamy problem.
A jak robią to najlepsi?
Projektują dla ludzi, nie dla portfolia. Testują wcześnie, iterują mądrze. Słuchają danych, nie ego. Potrafią powiedzieć: „to wystarczająco dobre”.
Analityk biznesowy: mistrz Excela czy tłumacz intencji?
Masz dokument z wymaganiami na 52 strony? I tylko Ty go rozumiesz? To nie analiza. To sabotaż.
• Nie analizuj dla samej analizy.
• Nie pisz rzeczy, których nikt nie wdroży.
• Nie zasłaniaj się metodykami.
A jak robią to najlepsi?
Dostarczają zrozumienie – szybko i precyzyjnie. Są pomostem między potrzebą a implementacją. Nie zabijają dynamiki – wspierają ją.
Tester: liczby czy jakość?
„Wykonano 1 478 testów. Wszystko na zielono. Zero błędów!”
To nie jest sukces. To czerwona flaga.
Możesz mieć 100% pokrycia kodu i nadal wypuścić bubel. Możesz testować miesiąc i przegapić kluczowy przypadek.
A jak robią to najlepsi?
Myślą jak użytkownicy. I jak hakerzy. Nie odhaczają. Tropią. Testują to, co ma znaczenie, a nie to, co łatwo opisać.
Security Officer: blokujący czy wspierający?
Zły specjalista od bezpieczeństwa mówi: „Nie wolno”.
Dobry mówi: „Możesz. Ale tak, żeby było bezpiecznie.”
To nie jest tylko kontrola. To umiejętność myślenia do przodu. Zapewnienie bezpieczeństwa przy zachowaniu tempa rozwoju. Uczenie, nie straszenie.
A jak robią to najlepsi?
Tłumaczą ryzyko zrozumiałym językiem. Pokazują, jak działać szybko i bezpiecznie. I nie tylko wskazują problemy – ale je rozwiązują.
Podsumowując… najskuteczniejsze sposoby, by nigdy nie awansować
• Narzekaj. Regularnie.
• Czekaj na zadania. Nie wychodź z inicjatywą.
• Ignoruj wpływ biznesowy. Przecież Ty jesteś tylko od „technicznych”.
• Zakochaj się w narzędziach, procedurach i wskaźnikach. Zapomnij o wartości.
• Udawaj, że umiesz – zamiast pytać i się rozwijać.
I największy klasyk:
Dostosuj się do najwolniejszego w pokoju.
A tak poważnie…to kto awansuje?
Nie ten, kto ma najlepsze CV.
Nie ten, kto ma najwięcej certyfikatów.
Nie ten, kto mówi najgłośniej.
Tylko ten, kto:
• Przejmuje odpowiedzialność.
• Szuka rozwiązań.
• Myśli o zespole i firmie, nie tylko o sobie.
• Rozumie cel i dowozi.
• Jest ciekawy, uważny i chce mu się chcieć.
Na koniec (z mojego doświadczenia)
Pracuję w tej branży niemal 20 lat. Od kilku już ładnych pełnię role lidera wyższego szczebla. I mogę powiedzieć to szczerze:
Wiem dokładnie, kogo chcę zatrudnić. I wiem dokładnie, kogo nie.
Widziałem osoby z pięknym CV, które nie dowoziły. I takich, co zaczynali skromnie – ale mieli ogień w oczach i rośli szybciej niż wszyscy wokół.
Największym wyróżnikiem nie była wiedza. Ani staż.
To był mindset.
Czy bierzesz odpowiedzialność, czy unikasz?
Czy szukasz rozwiązania, czy wymówek?
Czy działasz, gdy jest niejasno – czy zamierasz i czekasz?
Bo tak samo, jak C-level rozliczany jest z wyników, tak my musimy rozliczać Ciebie.
I kiedy przyjdzie ta najczarniejsza godzina – nie chcę w zespole ludzi, którzy powiedzą „laptop był za wolny” albo „wysłałem maila, więc to nie moja sprawa”.
Nie zwolnię Cię za to.
Ale też nie awansuję.
A więc… jak awansować?
Bo widzisz drogi kolego… tu nie chodzi o tytuł.
Chodzi o to, by być tym, komu ufają inni – zwłaszcza wtedy, gdy naprawdę się liczy.
Pracuj w zgodzie z sobą. Bądź uczciwy, skromny i głodny rozwoju.
Zamiast „fake it till you make it” – “own it until you earn it”.
Dowoź. Myśl. Wspieraj innych.
I nie będziesz musiał prosić o awans.
Przyjdzie sam – no chyba, że masz nieodpowiedniego lidera, ale to już materiał na inny artykuł…
Pamiętaj… Najpierw odpowiedzialność.
Potem – tytuł.



