(Wersja PL poniżej EN)

Sometimes, a yearly KPI plan feels like a mission to Mars. The goal is theoretically achievable—but when we look at the distance, the time, and the obstacles, we feel like backing out. Instead of excitement, we feel fear. Instead of determination—helplessness. The goals seem distant, and our spaceship far too average to get us there.

This is a natural reaction. Every leader—whether a marketing director, e-commerce manager, or CEO—faces moments when quarterly or annual goals feel unrealistic. Especially now, as the world of marketing, like the universe, continues to expand: new channels, tools, technologies, and consumer behaviors emerge constantly. And suddenly, what worked last year may already be outdated today.

The Theory of Bending Space-Time – How Science Shortens Distance

In physics, there’s a hypothesis that interstellar travel might be possible by bending space-time. Instead of flying for hundreds of light years, scientists propose the idea of “folding” space—like a sheet of paper, where two edges come closer together when you bend it. It’s not about shortening the distance—it’s about changing how we move through it.

The conclusion? In space, it’s not just about speed. It’s about cleverness and using the right mechanism. And that brings us straight to an analogy with managing marketing goals and projects.

KPIs Aren’t a To-Do List – They’re a Journey Into the Unknown

When we present a set of yearly marketing goals to our team—X new leads, Y growth in traffic, Z conversions—we often approach it like a standard flight: audit the channels, increase the budget, run A/B tests, boost media presence. All of that is important—but let’s be honest: the competition is doing the exact same thing.

What pushes us forward isn’t the playbook—it’s the conscious search for shortcuts—the “bending of space-time” in marketing.

Here are a few questions worth asking:

  • Do we really need a bigger budget, or just more precise actions?
  • Does our campaign analysis show what worked—or just show numbers?
  • Are we measuring what truly drives sales—or just what’s easy to track?

Many companies drift in orbit, repeating patterns. But sometimes, a slight curve in the strategy is enough to achieve a breakthrough.

Templates Are Not Enough. You Need to Build Your Own Trajectory

Repeating others’ actions is one of the biggest traps. I often hear things like: “Let’s run a campaign like Company X,” “Let’s invest more in social media because everyone’s doing it,” “Let’s add popups during onboarding—because it’s a trend.” But do these actions really bring us closer to our goals?

True breakthroughs happen when we do what others don’t. When, instead of launching another “standard” campaign, we decide to:

  • conduct deep research on customer needs,
  • identify which touchpoints truly influence buying decisions,
  • collaborate with a partner who seems unrelated to our business but shares the same audience,
  • create value that costs us nothing but matters to the customer (e.g., access to exclusive data, comparison tools, buying guides).

These aren’t huge campaigns with six-figure budgets. They’re precise maneuvers that help avoid pitfalls and reach goals faster.

Collaboration – A Force That Pushes from Outside Our Rocket

Many companies forget that we are not a lone spaceship in space. Partners, vendors, agencies—even customers—are gravitational forces that can help steer us off a trajectory that leads nowhere.

In my team, we regularly ask:

  • Can one of our tech partners help us accelerate a specific KPI?
  • Can we use a partner’s customer base for a joint campaign?
  • Does our agency truly understand our goals—or just follow instructions?

Collaboration should be an intellectual partnership, not just a service. Agencies and partners need to know our goals as well as we do.

Non-Obvious Solutions: Low-Cost Shortcuts to High Value

Some of the biggest marketing breakthroughs I’ve witnessed weren’t the result of bigger budgets but… better ideas.

Real-life examples:

  • Instead of a discount—an instructional video showing how to better use the product.
  • Instead of a remarketing campaign—a shopping quiz that boosts engagement.
  • Instead of a new website version—10 simple UX improvements that increased conversions by 15%.

Cost? Minimal.
Impact? Astronomical.

That’s what “bending space” looks like. A shortcut that’s invisible at first—but helps us reach the goal faster and with fewer resources.

Managing Marketing Is Not Managing Tasks – It’s Inspiring the Team to Fly

As a marketing director, I know that my role isn’t just to deliver numbers. My job is to inspire the team to explore new paths. I remind them daily: it’s not about working harder—it’s about working smarter.

That’s why in our department we:

  • summarize every campaign with an honest breakdown of what worked and what didn’t—no excuses, no sugarcoating,
  • run regular data analysis workshops—to better understand what actually drives sales,
  • test new tools for automation, content, and customer journey analytics,
  • create clear, measurable briefs for agencies, with precisely defined goals—because great collaboration means precision and accountability,
  • hold monthly strategic meetings where every team member must present one new, non-standard solution to an ongoing challenge.

This approach works. We don’t always hit every target, but every month we get better at shortening the distance to our goals.

Final Thoughts

Business goals can feel as distant as galaxies. Achieving them may seem terrifying. But history—of humanity and of marketing—teaches us one thing: there’s always a way to conquer seemingly impossible distances—if we stop thinking linearly.

It’s not about doing more. It’s about doing it smarter.
It’s not about chasing the competition. It’s about finding your own trajectory.

And if sometimes we have to “bend space”—that’s exactly where our greatest opportunities lie.


Jak osiąganie KPI przypomina pokonywanie odległości międzygwiezdnych?

Zdarza się, że roczny plan KPI przypomina lot na Marsa. Cel teoretycznie jest osiągalny – ale gdy patrzymy na odległość, czas i przeszkody, mamy ochotę się wycofać. Zamiast ekscytacji czujemy lęk. Zamiast determinacji – bezsilność. Cele wydają się odległe, a nasz statek – zbyt przeciętny, by tam dotrzeć.

To naturalna reakcja. Każdy lider – czy to dyrektor marketingu, e-commerce manager czy CEO – mierzy się z momentami, w których cele kwartalne czy roczne wydają się nierealne. Tym bardziej, że świat marketingu, podobnie jak wszechświat, stale się rozszerza: pojawiają się nowe kanały, narzędzia, technologie, zachowania konsumenckie. I nagle okazuje się, że to, co działało w zeszłym roku, dzisiaj może już być przestarzałe.

Teoria zaginania czasoprzestrzeni – jak nauka skraca dystans

W fizyce istnieje hipoteza, że podróże międzygwiezdne mogą być możliwe dzięki zaginaniu czasoprzestrzeni. Zamiast lecieć przez setki lat świetlnych, naukowcy zakładają możliwość „złożenia” przestrzeni – niczym kartki papieru, której dwa krańce zbliżają się do siebie, gdy ją zegniemy. To nie skrócenie odległości – to zmiana sposobu jej pokonywania.

Wnioski? W kosmosie nie chodzi tylko o szybkość. Chodzi o spryt i wykorzystanie odpowiedniego mechanizmu. A to prowadzi nas prosto do analogii z zarządzaniem projektami i celami marketingowymi.

KPI to nie lista zadań – to podróż w nieznane

Kiedy stawiamy przed zespołem marketingowym zestaw celów rocznych: X nowych leadów, Y wzrostu ruchu, Z konwersji – często podchodzimy do tego jak do standardowego lotu: robimy przegląd kanałów, zwiększamy budżet, robimy A/B testy, wzmacniamy obecność w mediach. To wszystko ważne – ale… powiedzmy to wprost: to samo robi konkurencja.

To, co popycha nas do przodu, to nie działania z „playbooka”, ale świadome szukanie skrótów – czyli „zaginanie czasoprzestrzeni” w marketingu.

Oto kilka pytań, które warto sobie zadać:

  • Czy faktycznie potrzebujemy większego budżetu, czy po prostu bardziej precyzyjnych działań?
  • Czy analiza poprzednich kampanii mówi nam, co działało – czy tylko pokazuje liczby?
  • Czy mierzymy rzeczy, które naprawdę napędzają sprzedaż – czy tylko to, co łatwo zmierzyć?

Wiele firm błądzi po orbicie, powielając schematy. A czasem wystarczy drobne zakrzywienie strategii, by osiągnąć przełom.

Szablony to za mało. Trzeba zbudować własną trajektorię

Powielanie działań to jedna z największych pułapek. Często słyszę: „Zróbmy kampanię jak firma X”, „Wydawajmy więcej na social media bo wszyscy to robią”, „Użyjmy popupów przy onboardingu – bo wszyscy ich używają”. Ale czy te działania naprawdę przybliżają nas do celu?

Prawdziwy przełom następuje wtedy, gdy robimy coś, czego nie robią inni. Kiedy zamiast kampanii „jak zawsze”, decydujemy się:

  • przeprowadzić pogłębione badania potrzeb klientów,
  • sprawdzić, które punkty styku naprawdę wpływają na decyzje zakupowe,
  • zaprosić do współpracy partnera, który z pozoru nie ma z nami nic wspólnego, ale ma tę samą grupę docelową,
  • stworzyć wartość, która nic nas nie kosztuje, a ma znaczenie dla odbiorców (np. dostęp do ekskluzywnych danych, zestawienie porównawcze, przewodnik zakupowy).

To nie są wielkie kampanie za setki tysięcy. To precyzyjne manewry, które pozwalają ominąć pułapki i szybciej dotrzeć do celu.

Współpraca – siła pchania spoza naszej rakiety

Wiele firm zapomina, że nie jesteśmy samotną jednostką w przestrzeni. Partnerzy, dostawcy, agencje, a nawet klienci – to siły grawitacyjne, które mogą pomóc nam skręcić z toru, który nie prowadzi do sukcesu.

W moim zespole regularnie zadajemy sobie pytania:

  • Czy któryś z naszych partnerów technologicznych może pomóc nam przyspieszyć realizację konkretnego KPI?
  • Czy możemy wykorzystać bazę klientów partnera do wspólnej kampanii?
  • Czy agencja, z którą pracujemy, rozumie nasze cele – czy tylko wykonuje zlecenia?

Współpraca powinna być intelektualnym partnerstwem, nie tylko usługą. Agencje i partnerzy muszą znać nasze cele równie dobrze jak my.

Nieoczywiste rozwiązania: niskokosztowe skróty do wysokiej wartości

Niektóre z największych przełomów w marketingu, jakie widziałem, nie były wynikiem większego budżetu, ale… lepszego pomysłu.

Przykłady z życia:

  • Zamiast rabatu – wideo instruktażowe pokazujące, jak lepiej wykorzystać produkt.
  • Zamiast kampanii remarketingowej – quiz zakupowy zwiększający zaangażowanie.
  • Zamiast nowej wersji strony – 10 prostych zmian UX, które podniosły konwersję o 15%.

Koszt? Minimalny.
Wpływ? Kosmiczny.

To właśnie jest „zagięcie przestrzeni”. To skrót, którego nie widać na początku, ale który pozwala osiągnąć cel znacznie szybciej i mniejszym nakładem.

Zarządzanie marketingiem to nie zarządzanie zadaniami – to inspirowanie do lotu

Jako dyrektor marketingu wiem, że moją rolą nie jest tylko dowożenie liczb. Moim zadaniem jest pobudzać zespół do szukania nowych dróg. Codziennie przypominam zespołowi, że nie chodzi o to, by pracować ciężej – ale mądrzej.

Dlatego w naszym dziale robimy:

  • podsumowanie każdej kampanii z analizą co się udało, a co nie – bez wymówek, bez kosmetyki,
  • regularne warsztaty z analiz danych – by lepiej rozumieć, co naprawdę napędza sprzedaż,
  • testy nowych narzędzi do automatyzacji, contentu, analizy customer journey,
  • jasne i mierzalne briefy dla agencji, z dokładnym określeniem celu – bo dobra współpraca to precyzja i odpowiedzialność,
  • regularne spotkania strategiczne, na których każdy członek zespołu musi przedstawić jedno nowe, niestandardowe rozwiązanie dla bieżących wyzwań.

To podejście działa. Nie zawsze osiągamy wszystko, ale każdego miesiąca uczymy się lepiej skracać dystans do celu.


Podsumowanie

Cele biznesowe bywają odległe jak galaktyki. Ich realizacja może wydawać się przerażająca. Ale historia ludzkości (i marketingu) pokazuje jedno: zawsze znajdzie się sposób, by pokonać pozornie niemożliwą drogę – jeśli przestaniemy patrzeć liniowo.

Nie chodzi o to, by robić więcej. Chodzi o to, by robić mądrzej.
Nie chodzi o to, by gonić konkurencję. Chodzi o to, by znaleźć własną trajektorię.

A jeśli czasem trzeba „zagiąć przestrzeń” – to właśnie tam kryją się nasze największe szanse.

Leave a comment

Trending